wtorek, 13 listopada 2012

Czwarty król

Gdybym była dziewczyną wielce rozrywkową, nikt by się temu nie dziwił. Gdybym z upodobaniem kolekcjonowała modne buty lub kupowała ciuchy jedynie jednej marki, też nie. Gdybym zmieniała facetów jak rękawiczki, również uznano by to za rzecz w zasadzie normalną. Gdybym popijała, plotkowała, kopała dołki pod innymi, robiła pieniądze na cudzej naiwności - nawet by mnie szanowano. Ale że zajmuję się kotami, jestem powszechnie uważana za typową zdziwaczałą starą pannę. Nawet moja mama mówi:
- Trzymaj się z daleka od kotów, bo ludzie cię wezmą na języki!

A niech wezmą! Niech się powieszą! Wolę być znana z czegoś, co robię dla dobra tych wyjątkowo prześladowanych zwierząt, niż z, dla przykładu, pokazywania cycków w "Super Ekspresie". Zresztą czy ja tak wiele robię? Podkarmiam podwórkowce i zajmuję się troskliwie trzema swoimi.
To jest, teraz już czterema...

Ivette przez kilka dni błąkała się po ulicy Śliskiej w Warszawie, zaczepiając ludzi i żebrząc o jedzenie. To domowy kociak, bardzo młody - ma ok. dwóch miesięcy. Ktoś ją wyrzucił, nie wiem czemu, może dlatego, że nie umie jeszcze korzystać z kuwetki. Zlitowałam się nad nią i zabrałam do domu. Zdążyła nabawić się infekcji uszu, to ją leczę. Bryka, zaczepia moich starych domowników i czuje się dobrze. Miałam ją komuś oddać, ale... to niełatwo znaleźć dom dla kotki. Wygląda na to, że zostanie u mnie. Ktoś nieodpowiedzialny ją porzucił (a mógł odwieźć do schroniska!)- ja przygarnęłam. I tak toczy się świat.

Jacek Nawrot w swej mądrej książce "A w Patafii nie bardzo" napisał, że odpowiedzialność to takie coś, co dziesięciu wyrzuci ukradkiem do rowu, a ona czeka i przyczepia się w końcu do takiego, co na pewno jej nie zostawi. I ten ktoś musi dźwigać odpowiedzialność za siebie i tamtych dziesięciu. Dobrze to widać na przykładzie zwierząt, których pozbywają się jak niepotrzebnych rzeczy różne dwunogie stwory, bezprawnie przywłaszczające sobie miano człowieka.

A ja, cóż, póki co mam w domu czwartego króla. Głupota? Wiem, totalna. W końcu czego spodziewać się po starej pannie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz