poniedziałek, 22 października 2012

Gralnia

Byłam w nie najlepszej kondycji psychicznej. Zdarza się. Pewnie dlatego zaczęłam pogrywać w różne gierki na Facebooku. A to Miner Speed, a to Lost Bubble, a to inne takie... Po jakimś czasie spostrzegłam, że zajmuje mi to coraz więcej czasu. Owszem, pozwalało na oderwanie się od kłopotów dnia codziennego, dostarczało jakiejś dziwnej przyjemności, ale za jaką cenę?

Oto już wkrótce mój mózg zaczął działać na zwolnionych obrotach. Przestałam pisać i czytać. Myślałam tylko o tym, by włączyć komputer i zabrać się do którejś z gier.
Wreszcie zrozumiałam, że jest to jak wirus, opanowujący mój umysł. W tym dniu postanowiłam - nigdy więcej. Obecnie przechodzę kurację odwykową, czuję się już lepiej, ale wciąż nie odzyskałam pełni panowania nad sobą.

Przypomniał mi się jeden z odcinków Star Trek: The Next Generation. Był to piąty odcinek szóstego sezonu. Cała załoga USS Enterprise została opanowana przez namiętność do gry sterowanej impulsami mózgowymi. Gdyby nie genialny nastolatek Wesley Crusher, byłoby "bałdzo, bałdzo źle". Cały kram zafundowała ludziom pewna podstępna rasa, pragnąca opanować Federację Planet.

Może się mylę... ale czyżby Facebook i jego aplikacje były dziełem takiej właśnie rasy?

2 komentarze:

  1. FB jest takim dziwnym portalem, że podobno ciężko się od niego uwolnić. Piszę podobno, bo ja się przeciw niemu zbuntowałem i po półrocznym okresie posiadania konta usunąłem je. Na stałe. Dziś podobno nie jest to takie proste.
    A wszechobecność FB przeraża. Wiele ofert, informacji dostępnych jest wyłącznie na FB. Radiowych, telewizyjnych, handlowych. Wypisz się z FB. I skończy się Twój problem. :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, FB mi się przydaje do luźnych rozmów ze znajomymi i autoreklamy. Tylko gry mi zaszkodziły, ale z tym już koniec. Słowo skauta :)

    OdpowiedzUsuń