środa, 24 października 2012

Epitafium dla Gintrowskiego

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed wolą twoją się ukorzę
Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
od nienawiści strzeż mnie, Boże...


Ten, który śpiewał te słowa, niedawno umarł. Jednak jego pieśń pozostanie żywa na bardzo długo, może na zawsze. I aktualna.
Nienawiść i pogarda to coś, co niszczy ludzi na całym świecie. Są jednak uczucia mniej wielkie, a niemal równie parszywe. Uczucie, które popycha człowieka do kopania dołków pod kimś, kto nie zrobił mu nic złego. Do bezinteresownej złośliwości - ot, zaszkodzę tej małpie, niech ma. Jakiś wewnętrzny przymus, który nakazuje ludziom dokuczać słownie i dręczyć innych. Cieszyć się, gdy komuś się oberwie i jeszcze mu od siebie dołożyć. Taki pierwiastek diabła w zdawałoby się normalnym człowieku.

Hans Chrystian Andersen, który sam wiele wycierpiał od różnych złośliwców, napisał kiedyś opowiadanie, w którym dusza surowego i pobożnego człowieka idzie do bram niebios. po drodze potyka się co chwilę i boleśnie rani sobie stopy. Doprowadzona do ostateczności pyta towarzyszącego jej anioła:
- Skąd na drodze do Raju tyle kamieni?
Anioł odpowiada duszy:
- To są złe słowa, który w życiu wypowiedziałeś pod adresem innych ludzi, i którymi w nich rzucałeś.
Łatwo uwierzyć w tę opowieść. Można fizycznie nie uczynić komuś żadnej krzywdy, ale słowami doprowadzić go samobójstwa lub innego rozpaczliwego czynu. Słowa są gorsze od kamieni i kul.
Przekonałam się o tym nieraz. Jak również o tym, że... ufać w czyjąś życzliwość może jedynie skończony naiwniak. A z frajera dusza wont, jak z konia (jak mawiano kiedyś na warszawskiej Woli). Jedyna zaleta tego wszystkie jest taka, ze co człowieka nie zabija, to go rzeczywiście - jak w przysłowiu - wzmacnia.

Kiedyś bardzo kogoś lubiłam. Teraz ta osoba jest dla mnie odrażająca i nie odzyska już mego zaufania ani życzliwości. A byłam jedną z bardzo nielicznych istot jej życzliwych. Nie chcę nią gardzić ani jej nienawidzić, bo takie uczucia szkodzą duszy. Dlatego powtarzam sobie "Modlitwę" Przemysława Gintrowskiego i staram się być twarda. Cholernie twarda. Wszystko przeżyję, wszystko wytrzymam.
Co postanowisz, niech się ziści
Niechaj się wola Twoja stanie.
Ale zbaw mnie od nienawiści
Ocal mnie od pogardy, Panie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz