niedziela, 12 sierpnia 2012

Ksiądz = pedofil?

Pedofilia to zbrodnia. każdy się z tym zgodzi. pedofil może się znaleźć w każdym zawodzie, zdarza się więc i wśród księży. W obawie o swój wizerunek publiczny Kościół Katolicki próbował tuszować występki swych "pracowników", wypłacając duże odszkodowania. tym samym wywołano istną lawinę roszczeń, bo co drugi ministrant przypomina sobie nagle, ze był podszczypywany lub pogłaskany po głowie. Tylko krępował sie wcześniej o tym mówić, ale teraz, gdy można wyłudzić kasę, już się nie krępuje. Efekt widac jak na dłoni - reputacja kleru katolickiego legła w gruzach, a skarżących przybywa w postępie geometrycznym. kłopot. Bo choć oskarżenia byłych ministrantów są oparte zazwyczaj wyłącznie na słowach, wierzy się im. Słowo przeciw słowu - i to sędzia decyduje, które bardziej wiarygodne. A przed sędzią media i antyklerykały, dla których ta sprawa to istna woda na młyn.

Jeden z oskarżanych już nie wytrzymał. napisał list, w którym zapewnia o swej niewinności, poszedł na cmentarz i podpalił się. Nie chciałabym być na miejscu tych, którzy go oskarżyli. Sumienie bywa bardziej zębate niż rekin i stado piranii.
- Jeśli był winny, to dobrze mu tak! - wykrzyknie ten i ów.
A jeśli był niewinny? Nie bez powodu jedno z przykazań powiada "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu". Słowo potrafi być bardziej zabójcze niż seria z kałasznikowa, a pomówienie ma znacznie większą siłę przebicia niż prawda. Niejeden niewinny przez to siedzi.

Łatwo ferować wyroki, zwłaszcza gdy kogoś nie lubimy - nie za to, jaki jest, ale za to, kim jest. Czarnym, żółtym, muzułmaninem, Cyganem czy księdzem. Nie mam zamiaru bronić tych, którzy rzeczywiście molestują dzieci. Ich miejsce jest w więzieniu. Jednak nie każdy oskarżony o to przestępstwo jest winny! Nie dalej jak dwa lata temu piętnastoletnia smarkula pchnęła do samobójstwa dorosłego mężczyznę, męża i ojca, fałszywie oskarżając go o molestowanie. przyznała się do kłamstwa dopiero trzy dni po jego pogrzebie. Oto, co się dzieje, gdy bez wnikliwego śledztwa przyjmuje się za pewnik, że ktoś, kto oskarża drugiego człowieka, mówi prawdę. Lepiej być ostrożnym i zachować swe święte oburzenie dla tych, których winę udowodniono ponad wszelką wątpliwość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz