czwartek, 28 czerwca 2012

Thierry la Fronde i kompania

Mówi się, że "Jakie czasy, takie wzorce". To czysta prawda, bo wystarczy zobaczyć, kto był idolem mojego dzieciństwa, a jacy są obecni.
Zorro, Ivanhoe, Janosik, Curro Jimenez... i mój ulubieniec, Thierry Śmiałek. Dziś mało kto z podrostków zwróciłby na nich uwagę. Co ich obchodzą szlachetni rozbójnicy? to już niemodne. A szkoda. Te serial uczyły o wartości przyjaźni, uczciwości, walki w imię swych przekonań, nawet jeśli sprawa jest z góry przegrana. Pokazywały, że człowiek nie powinien łamać swych zasad w żadnej sytuacji, jeśli chce pozostac człowiekiem.

Taki był Thierry la Fronde, w Polsce nazywany "Thierry Śmiałek".


Młody rycerz, wyjęty spod prawa w okupowanej Francji, podejmuje walkę, choć jest sam... no, na początku, potem dołącza do nich kilku podobnych jemu wyrzutków. Walczy, choć proporcja sił jest wręcz śmieszna - angielska armia i kilku banitów dowodzonych przez młodzika bez poparcia. Walczy, bo nie może ścierpieć tego, co się dzieje. Ma czyste i odważne serce. Jest gotów zginąć za to, w co wierzy, ale zawsze walczy honorowo, nawet gdy jest to niebezpieczne.

Uroczy serial, trochę historyczny, a trochę przygodowy, z nutką bajkowego romansu - piękny rycerz zakochany w słodkiej, niewinnej wieśniaczce... Dziś bawiłaby jedynie szlachetność głównego bohatera i jego pełen szacunku stosunek do ukochanej, nie wykraczający poza powściągliwe gesty. Jej skromność i delikatność wzbudziłaby śmiech dzieci i młodzieży, przyzwyczajonych do wojowniczych księżniczek, raczej rozbijających nosy przeciwnikom niż mdlejących na widok krwi. Cóż, serial jest z 66 roku, wtedy obowiązywał inny model kobiecości niż dziś.

Zakochałam się w Thierry'm jako dwunastolatka i do dziś został dla mnie kimś bardzo ważnym. Nadał blask memu ówczesnemu życiu i dał impuls do marzeń. A z nich zrodziły się moje pierwsze niezdarne opowiadania.
O kim miałabym marzyć dzisiaj? O jakimś narkomanie rozbijającym się luksusowym autem? No bo niestety, tacy są idole współczesnej młodzieży - rozkapryszone małolaty, którym z racji bogactwa wszystko uchodzi płazem. Palcem wytykać nie będę i tak wiadomo, o kogo chodzi. To i potem mamy, co mamy.

Tęsknię za Thierry'm, ale nie chcę, by dziś telewizja wyemitowała ten serial. Nikt by go nie chciał oglądać i mało kto coś by z niego zrozumiał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz