sobota, 9 czerwca 2012

Potwór w lustrze

Jak to jest, że z biegiem czasu kobiecie coraz trudniej jest dostrzec w sobie coś urokliwego i godnego pożądania? Modne czasopisma, reklamy telewizyjne i telenowele latynoskie przyzwyczaiły nas niepostrzeżenie do określonych kanonów, do których rzadko która z nas dorasta. Zawsze coś będzie za grube, za małe, zbyt matowe czy w ogóle inne. Naoglądamy się piękności bez skazy, a potem patrzymy w lustro i widzimy potworka, nie zasługującego na uwagę nawet bardzo przeciętnego mężczyzny.
To bardzo smutne, ale świadomość własnych braków skutecznie zabija dziś zadowolenie z życia i wiarę w to, że można być kochaną. Zapominamy, że Kleopatra, pokrzyczana uwodzicielka, zgodnie z zachowanymi wizerunkami wcale ładna nie była, Sara Bernhard, za którą szalały tłumy, miała drewnianą nogę, a Louise de la Valiere, kochanka Króla Slońca, była kulawa i miała fatalne uzębienie. Tylko że w tamtych czasach nie było ani telenowel, ani kolorowych magazynów.
Wiele kobiet uważa, że jedynym ratunkiem dla nich jest medycyna kosmetyczna. Operacje plastyczne, odsysanie tłuszczu itd. Zapominają o jednym - jeśli komuś jest źle ze sobą, nie pomoże skalpel. Nadal będzie mu źle, znajdzie sobie tylko inny powód. Miłości swego i akceptacji otoczenia nie szuka się, katując ciało i wiążąc umysł.
A ci z pięknymi osobami? Do 25 roku życia zazwyczaj nic. Potem już zaczyna się ściganie w lustrze pojawiających się zmarszczek, rozpacz nad fałdkami tłuszczu, a klasyczny pierwszy siwy włos może doprowadzić do ataku nerwowego. Oliwy do ognia dolewają komentatorzy portali takich jak onet, którzy rozpisują się zjadliwie o "staruchach" i "pasztetach". Po trzydziestce zaczyna się zajadła pogoń za uciekającą młodością i kobieta coraz mniej czuje się kobietą. Branża kosmetyczna zbija na tym niezły majątek.
Jeśli chodzi o mnie, to nie mam podobnych problemów, a to dlatego, bo nigdy nie miałam wielkiego wyobrażenia o sobie. Jestem, jaka jestem, żadna piękność, modelka, lala czy co tam jeszcze. Czy bywa to nieprzyjemne? Ależ tak! No to co?
Pociechą zawsze dla mnie była krakowska przyśpiewka, którą polecam wszystki kobietom "nie dorastającym do ideału". Będzie im z nią łatwiej.
Ani ci ja ładna
ani ci ja gładka.
Kto mnie nierad widzi
niech se oczy zatka.
Naprawdę, tak jest łatwiej. A o ile taniej...!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz