piątek, 22 czerwca 2012

Właściwie czemu?

Od jakiegoś czasu jestem redaktorką działu opowiadań oraz działu "Biblioteka" na portalu kulturalno-literackim Szuflada. Nie jest to może robota trudna, ale trochę czasu zabiera, bo nadsyłane opowiadania muszę sprawdzać, recenzje takoż, potem robić korektę i dopiero na końcu wklejać do panelu. No i trudno, czegóż się nie robi z miłości do kultury, która jest - jak wiemy - jedynym tak naprawdę celem ludzkości.

Sęk w tym, że jak już jestem w internecie, to oprócz tego piszę recenzje dla dwóch portali, prowadzę swe blogi, płodzę własną literaturę i zajmuję się antologią, która ma się ukazać od plus minus dwóch lat (ale końca pracom nie widać). W międzyczasie przygotowuję prelekcję na TrekSferę. To się nazywa być w pracy po uszy.

Czemu to wszystko robię? Nikt mi za to nie płaci, przeciwnie, dokładam póki co z własnej kieszeni. Czyżby aż tak mnie pochłonęło "niesienie kaganka oświaty"? Chyba nie. To raczej rodzaj manii. Niektórzy, by się dobrze poczuć, muszą coś kupić lub sprzedać. Inni coś ukraść. Jeszcze inni - napić się "procentów" lub zapalić. Ja muszę w tym celu napisać choć kilkanaście zdań. To jest jak osobliwy rodzaj narkomanii, a cierpię na tę przypadłość od dwunastego roku życia.

Ciekawe, czy istnieją ośrodki odwykowe dla literatów-nałogowców?

2 komentarze:

  1. znam to skądś :)
    mniej więcej na podobnej zasadzie działa tłumaczenie przeze mnie komiksów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki wewnętrzny przymus :)

    OdpowiedzUsuń