środa, 30 maja 2012

Kłamiesz, mała!

Natalka chodzi do gimnazjum. Ojciec Natalki pije, co w jej środowisku - bogobojno-wiejskim - nie jest niczym osobliwym. Po pijanemu bije Natalkę. Po trzeźwemu też. Matka jej nie broni, jeszcze dokłada od siebie. Powód zawsze jest. A to ktoś na nią naskarżył, a to młodszy brat napsocił. On jest świętą krową - chłopak, a więc DZIEDZIC - ona popychadłem.

Ileż mnie trudu kosztowało namówienie dziewczyny, inteligentnej i sympatycznej, ale przekonanej że jest na przegranej pozycji, by zgłosiła dyrektorce liceum maltretowanie przez rodziców. Reakcja tego babska wprawiła mnie jednak w zdumienie. Mianowicie zamiast uwierzyć posiniaczonemu dziecku dała wiarę ojcu Natalki, który powiedział, że jego corka jest pyskata, leniwa, nieposłuszna i do niczego.

- Jak będziesz tak kłamać, poniesiesz konsekwencje. - zagroziła.
Szczęśliwie dziewczynka, skoro raz się odważyła, zwróciła się o pomoc do dyrektorki gimnazjum. Ta uwierzyła, wezwała ojca małej i oświadczyła mu, że powiadomi policję. Bicie się skończyło, choć na wyzwiska nie ma niestety rady. Ale dobre i to.

Czasem niełatwo uwierzyć, gdy dziecko skarży na rodziców. Różnie bywa. Jednak są na to metody, na przykład poproszenie psychologa o zbadanie kwestii. Chociaż szkolni psycholodzy niewiele pomagają przy takich sprawach - czasem ograniczają sie, niestety, do brania pensji. Ale gdy dziecko kilka razy przychodzi do szkoły z siniakami, to jednak może o czymś świadczyć. W każdym razie zlekceważenie takiego sygnału przez osobę na stanowisku, na którym wymaga się określonego podejścia do sprawy, jest skandaliczne. Ale cóż.

Oto Polska właśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz